„Olchowe Łąki”- poemat Darii Galant

Przesunłęy się chmury nad lasem
Pociemniałe gniewem wiatru
Pocieszone śpiewem ptaków
Na chwilę

Idziesz w tej otchłani przyrody
i będziesz szedł, dopóki twoje kroki stąpają po ziemi
A potem uniesie cię światło
chmur, słońca i łumy księżyca
Uniesie cię z dala
od olszyn zginanych przez wiatr

Od slów padających jak strzały
od myśli trujących jak rozum

Uniesie cię
w przestrzeń bez gwiazd
w echa bez głosów
Daleko…

  • Mietek Dlugolecki

    Szedlem czesto z Dlugosiodla na Zamlynie dopoki moje kroki stapaly po ziemi w tej otchlani przyrody, posrod olszyn zginanych przez wiatr.
    Jednakze gdy zdarzalo mi sie zapatrzec w gwiazdozbior Wielkiej Niedzwiedzicy moje chlopiece marzenia przenosily mnie do
    „Przygod w Zatoce San Francisco” a troche pozniej na przestrzenie wodne Pacyfiku gdzie „Lord Jim” udawadnial sobie ze jest kompetentnym oficerem
    pokladowym. Marzenia trwaly i krok po kroku sie realizowaly az uniosly mnie
    w przestrzen bez gwiazdozbiorow polkuli polnocnej ,gdzie obce echa glosow nie byly mi znajome. Daleko.
    Jest juz po polnocy na redzie Singaporu ale wiersz Pani Dari nie pozwala mi zasnac… Tesknota do olszyn zginanych przez wiatr dopadla mnie w koncu po latach spedzonych na morzach poludniowych za sprawa „Olchowych Lak” Pani Dari Galant. Nie musze sie wypowiadac o wartosci artystycznej wiersza.
    Moja tesknota jest potwierdzeniem wartosci wiersza, chociaz nie przecze ze kazdy Czytelnik odbierze wiersz inaczej. Czas do koji. Dobranoc.